2010-11-14 14:03:14 >> Nie, bo tu nie ma nieba...Tak łatwo mi przychodziło udawanie przed wszystkimi wokół, że całe moje życie jest tak bezbłędne i idealne, że prawie SAMA w to uwierzyłam... A teraz wychodzi ze mnie ten IDEAŁ. Wychodzi mi uszami, wypływa z nosa, wypływa z potem... ze łzami... Jest tak kurwa idealnie, że mam wrażenie, że zaraz się rozsypię... I tylko to, że kogoś muszę podtrzymywać na duchu sprawia, że sama się jakoś trzymam w kupie... I co mam zrobić? Położyć się i płakać? To nic nie da, wiem... a jednak mam taką nieprzerwaną chęć... rzucić się na podłogę i krzyczeć że już nigdy nie wstanę i żeby mi wszyscy dali święty spokój... A łzy? Niech sobie płyną... co to kogo obchodzi... skomentuj (0) |
|
|||||||